Za oknem jesień w pełni. A to deszcz, a to zimno, a to zimno i deszcz 🙂

Taka atmosfera nie napawa optymizmem, a wraz z ulotnieniem się optymizmu odpływa gdzieś chęć do spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. Osoby, dla których właśnie przesiadywanie na łonie natury jest główną rozrywką, zazwyczaj w takim jak teraz okresie nie wiedzą, co ze sobą począć.

Zatem podpowiadamy.

  1. Nadrób zaległości czytelnicze. Nie ma chyba nic przyjemniejszego, niż spędzenie weekendu w łóżku z dobrą kawą i jeszcze lepszą książką. Co czytać? Oczywiście, możesz czytać jakieś poradniki, usiłować zrobić następny krok w samorozwoju. Ale nie musisz. Niech okres kiepskiej pogody i obniżonego nastroju będzie dla Ciebie momentem regeneracji – emocjonalnej, oraz fizycznej. Zatem: dobry kryminał będzie jak znalazł, może i lepsze romansidło pozwoli nagromadzonym emocjom na ‚reset’.
  2. Planuj. Wbrew pozorom, wtedy, kiedy nasze samopoczucie jest na umiarkowanie wysokim poziomie, można całkiem skutecznie planować, co więcej, plany robione w takim okresie mają większą szansę być planami skutecznymi. Spieszę z wyjaśnieniem: otóż w trakcie dobrej aury, kiedy mamy ‚podkręcone’ emocje, z reguły mamy też podwyższoną samoocenę. Generalnie to dobrze, ale może też sprzyjać nakreślaniu zbyt wybujałych planów na przyszłość. W końcu nakręcona samoocena podpowiada: „założę sobie trudny do zrealizowania cel, ale w końcu to cel dla mnie, dam radę bez względu na okoliczności„. Przesadzone plany nie są dobre, chociaż z drugiej strony plany o celach mocno okrojonych też nie. Grunt, to wyśrodkować swoje planowanie.
    Co możesz planować? Na to pytanie odpowiedz sobie sama / sam. Z pewnością wiesz, co od dawna chciałaś / chciałeś sobie bardziej gruntownie przemyśleć.
  3. Wyśpij się. Tak, zmora naszych czasów: doba, mająca zaledwie 24 godziny, w których musisz upchnąć pracę, zajęcia z nią związane, które wykonujesz już po pracy, zajęcia związane z rozwojem osobistym, hobby, rodzinę, dom, kota, psa, opłaty, zakupy i Bóg wie, co jeszcze (kolejność przypadkowa). I ile zostaje czasu na sen? Pewnie dla Ciebie pełne 8h relaksującego snu jest dla Ciebie odległym marzeniem.
    Są tutaj dwie dobre wiadomości: Ostatnie badania dają do zrozumienia, że można się wyspać na zapas i chociaż nie jest to tak samo korzystna opcja, jak regularny sem po co najmniej 8h każdej nocy, to i tak lepsza, niż notoryczne niedosypianie. Druga dobra wiadomość: jest kiepska pogoda i wszystko, co było do zrobienia na podwórku, może poczekać. Zatem masz chwilę na drzemkę – wykorzystaj ją i naładuj swoje „śpiochobaterie” na kiedyś tam 🙂

Czy to koniec? O nie! W czasie kiepskiej pogody możesz robić wiele, wiele innych rzeczy. Ja podpowiadam tylko, od czego zacząć.

Tagged on:                 

Dodaj komentarz