Groźnie brzmi, nieprawdaż?

W rzeczywistości, oznacza to zamianę rzeczy na pieniądze.

Taka zamiana może odbywać się z zyskiem (zarobisz więcej ze sprzedaży, niż wydałeś na zakup rzeczy) – raczej rzadkość, oraz ze stratą (zapłaciłeś więcej niż zarobisz).

Możesz się zastanawiać, po co sprzedawać ze stratą? Z kilku powodów:

  • nieużywana rzecz jest po prostu gratem utrudniającym Ci życie, zapewne sama w sobie taka rzecz w żaden sposób nie spowoduje, że sobie za nią coś kupisz, bądź złożysz jej wartość na rachunku oszczędnościowym.
  • skoro rzecz straciła na wartości, to pewnie w przyszłości straci jeszcze bardziej. Ogranicz więc straty.
  • pieniądze, które w ten sposób uzyskasz, możesz a) zainwestować b) zaoszczędzić na lokacie – ale będą one pracować, jak będą uwięzione w jakimś gracie, to będą tylko topniały.
  • nie ponosisz kosztów magazynowania – niektóre przedmioty wymagają odpowiednich warunków przechowywania, jak określona temperatura itp., a to już koszty. No i koszty straconej powierzchni domu.

W jednym z przyszłych wpisów będzie o zwiększaniu źródeł przychodów: nawet sprzedaż ze stratą jest jakimś przychodem, chociaż okazjonalnym. Co więcej, może okazać się, że naraz w domu masz o wiele więcej miejsca i już nie musisz myśleć o zamianie domu na większy.

Przykłady nieoczywistych rzeczy do sprzedaży:

  • wszystko, czego nie używasz częściej, niż co pół roku.
  • wszystko, co dużo kosztuje, a jest używane rzadko i można to niewielkim kosztem wynająć.
  • kolekcje, które dostałeś w spadku – przykładowo otrzymałeś po dziadku kolekcję znaczków, a nie jesteś filatelistą i się po prostu na tym nie znasz. Sprzedaj w diabły, zanim mole zjedzą.
  • sprzęty RTV i AGD – mi dobrze zrobiło pozbycie się telewizora, szczególnie na nerwy zadziałało mi to kojąco, bo nie lubię na okrągło oglądać kampanii wyborczej.

Czego lepiej nie sprzedawać:

  • metali szlachetnych pod jakąkolwiek postacią (sztabki, biżuteria).
  • narzędzi – w tym elektronarzędzi – nie są zbyt drogie, a w razie jakiejś awarii będą o wiele tańsze, niż „specjalista” (który w rzeczywistości wcale nie musi nim być).

Musisz się zastanowić we własnym zakresie nad sprzedażą:

  • samochodów – czy nie są one czynnikiem wspomagającym budowanie przychodów, ile jest domowników z prawem jazdy, a ile samochodów itp.
  • nieruchomości – podlegają zwykłym mechanizmom rynkowym i wbrew powiedzeniu, nie zawsze kończą się zyskiem. Natomiast stary, odziedziczony dom, za który trzeba płacić podatki, a w którym nikt nie mieszka, nikomu go nie wynajmujesz, raczej powinien się znaleźć na liście do wywalenia.

Top 50 rzeczy na COVID – 45/50 – Uwolnij kapitał